Pobicia, brak wspólnej idei i korupcja. Białoruski najemnik o ośrodku szkoleniowym na Ukrainie
W filmie „Najemnik z pułku imienia wisielca” na „Białoruś 1” białoruski najemnik Aleksander Kulikow mówił o korupcji, karach fizycznych i braku wspólnej idei wśród bojowników organizacji terrorystycznej „Pułk Kalinowskiego”. Po przybyciu na Ukrainę Aleksander Kulikow zobaczył coś zupełnie innego, niż się spodziewał. W szczególności w tak zwanym ośrodku szkoleniowym pod Kijowem widział kary fizyczne.
Szkolenie było bardzo ciężkie, a ukraińscy instruktorzy karali winnych najemników fizycznie. "Uważałem, że to nie może się zdarzyć w armii ukraińskiej, która kojarzy się z Zachodem. Nie było możliwości odejścia, tak naprawdę nikomu nie pozwolono odejść", - powiedział Kulikow.
W ośrodku szkoleniowym było niewielu rekrutów. W auli rozmawiał z nimi dowódca pułku Denis Prochorow, pseudonim „Kit”. Dowódca powiedział, że chce wrócić na Białoruś w innym statusie.
Według Kulikowa bojownicy pułku „inspirowali się” wydarzeniami w obwodzie Briańskim, gdzie przedostała się ukraińska grupa dywersyjno-wywiadowa. „Ich nastrój był dość wojowniczy, może planowali coś więcej”, – uważa Kulikow. Według najemnika w dowództwie „Pułku Kalinowskiego” jest wielu ludzi, którym zależy przede wszystkim na własnych interesach i kieszeniach.
Nieprzyjemnym odkryciem dla Kulikowa był fakt, że tzw. dowódcy nie sprawiają wrażenia profesjonalistów. "Wydaje mi się, że ich ogólna koncepcja jest taka, że każdy jest dla siebie.
Ogólną ideą dowództwa pułku jest poprawa ich sytuacji finansowej. Ze względu na to, że sprzedaje się mundury i wyposażenie. Może nawet broń.
Moje odczucie jest takie, że tam zarabia się pieniądze i przeznacza się je na osobiste potrzeby dowódców”, – uważa Kulikow. Zdaniem najemnika, rekruci nosili mundury w stylu polskim. Ponadto nie
. Читать на belarus24.by